Jedna kampania ma budować markę.
Druga ma sprzedać.
Trzecia ma sprzedać, ale tak, żeby wyglądało, że buduje markę.
Czwarta po dwóch tygodniach dostaje pytanie:
„a ile z tego było zakupów?”
I zaczyna się marketing.
Patrzymy, jak łączą się reklama, dane, kreacja i to nieprzyjemne miejsce, w którym ktoś w końcu otwiera raport.
Performance
I jedna kampania, która wyglądała świetnie na prezentacji, ale najwyraźniej prezentacja nie miała przycisku Kup teraz.
Analizujemy, optymalizujemy i sprawdzamy, co faktycznie działa.
Nie tylko co dobrze wygląda w podsumowaniu miesiąca.
Brand
Marka nie zawsze musi sprzedać coś w ciągu najbliższych 17 minut.
Czasem ma zostać zauważona.
Zapamiętana.
Rozpoznana po kolorze, zdaniu albo rzeczy, której konkurencja właśnie żałuje, że nie wymyśliła pierwsza.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy po pół roku jedyną rzeczą, którą wszyscy pamiętają z kampanii, jest aktor.
Marki już trochę mniej.
Lejek
Na górze dużo ludzi.
Na dole mało ludzi.
Między nimi diagram w PowerPoincie.
W praktyce sprawdzamy, jak reklama prowadzi od pierwszego kontaktu z marką do działania i gdzie po drodze ludzie uznają, że jednak pójdą obejrzeć coś innego.
Dane
Dane są bardzo pomocne.
Zwłaszcza kiedy odpowiadają na pytanie.
Trochę mniej, kiedy mamy 46 wykresów i nadal nie wiemy, dlaczego sprzedaż spadła.
Dlatego nie interesuje nas raport dla raportu.
Interesuje nas co z niego wynika i co robimy dalej.
Po co nam to?
Bo dobra komunikacja nie powinna wybierać między:
Najciekawiej robi się wtedy, kiedy udaje się mieć oba.
A potem jeszcze trzeba to udowodnić.